Wszystkie »

  • Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin:959 / 1882 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przez dworzec ciągle przemieszczały się tłumy ludzi. Nagle nastolatki, które cały czas z sobą rozmawiały, usłyszały krzyki kobiet i dzieci. Wszyscy biegli w lewą stronę. Luna wstała z ławki i popatrzyła co się dzieje. Widok nie był zadawalający.
- Maro, słuchaj musimy uciekać.
Rzekła i złapała ją za rękę by się pospieszyła. Obydwie dziewczyny zaczęły uciekać. Skręciły w jakąś uliczkę, ale za nimi biegł jakiś mężczyzna. Z dala było widać jego czerwone oczy i w kąciku ust świeżą krew.
- Co on chce nam zrobić?
Zapytała zaniepokojona Mara, która biegła obok rudowłosej.
- Najwyraźniej kogoś szukają. Shape pewnie znów wydał jakiś rozkaz.
Odparła Luna.
- On, on nas zabije?
Mara biegnąc odwróciła się do tyłu by zobaczyć czy go już zgubili.
- Nie. Najwyraźniej ugryzie by sprawdzić naszą krew i czy jesteśmy poszukiwanym.
Mężczyzna dogonił już prawie dziewczyny. Złapał Marę za rękę, ponieważ już nie dała rady biec.
- Maro, nie!!!
Wykrzyknęła Luna. Wampir ugryzł czarnowłosą w lewy nadgarstek.

Mara obudziła się w jakimś pomieszczeniu. Było tam strasznie ładnie. Od razu po otwarciu oczu zauważyła jakąś starszą kobietę w czerwonym fartuchu z siwymi włosami. Miała na twarzy dużą ilość zmarszczek.
- Wasza wysokość pozwoli, obudziła się.
Rzekła otwierając drzwi i wpuszczając jakiegoś mężczyznę o bladej cerze i czarnych krótkich włosach, był to Timon – tata Mary.
- Witaj córko.
Rzekł, kobieta wyszła w pomieszczenia.
- Gdzie ja jestem?
Zapytała dziewczyna, która czuła okropny ból w lewej ręce.
- W Darkfear. W moim zamku.
Odpowiedział.
- Tato, czemu mi nie powiedziałeś o tym świecie?
Zadała następujące pytanie Mara.
- Chciałem Ci powiedzieć o nim, ale jak skończysz 18 lat.
Zaczął tłumaczyć.
- Jak skończę 18 lat?! To w takim razie co z skończeniem Szkoły Nauk Wampirów?
Zapytała.
- Nic. Musisz być po mojej stronie.
Powiedział stanowczym tonem Timon.
- I na pewno do niej nie pójdziesz.
Dodał.
- Pójdę! Ucieknę stąd!
Wykrzyczała Mara.
- Raczej nie. Mój zamek jest dobrze strzeżony i nikt z niego nie wyjdzie.
Wyjaśnił Timon.
- Co do nauki zaklęć wampirów, to będziesz mieć swojego nauczyciela. On nauczy Cię tylko złych zaklęć by kiedyś przejęła mój zamek i nim rządziła.
 

 
Między dwoma dziewczynami panowała cisza.
- Co to za miejsce?
Zapytała Mara i spojrzała na rudowłosą, która przed chwilą odłożyła gazetę.
- Jesteś tu pierwszy raz? Wiem. Też to kiedyś przeżyłam. Tylko, że ja przyszłam tutaj z moimi rodzicami i starszym bratem. Widzisz trafiłaś do innego świata. Tutaj nie jest bezpiecznie tak jak w rzeczywistości, tu jest naprawdę strasznie.
Wyjaśniła rudowłosa dziewczyna.
- Jestem Luna, a Ty?
Zadała pytanie cieniutkim głosem i spojrzała na zapatrzoną w jeden punkt Marę.
- Emm… miło mi Cię poznać. Mara jestem.
Ocknęła się i przedstawiła.
- O co chodzi, że ten świat jest niebezpieczny?
Zapytała Mara, odgarniając swoje czarne włosy do tyłu.
- W naszym świecie dzieją się złe rzeczy. Naprawdę złe. Jest podobnie jak w rzeczywistości. Tylko tu nie ma krajów, lecz są dwie grupy ludzi. Jedni to– dobrzy, a drudzy– źli. Źli chcą przejąć Szkołę Nauk Wampirów i zmienić ją, aby młode wampiry uczyły się wszystkiego co złe.
Wyjaśniła Luna.
- Żee… co?
Zapytała Mara, ponieważ już zgubiła się w tym wszystkim. Myślała, że to sen i zaraz się obudzi.
- Przecież wampiry nie istnieją!
Wykrzyknęła, a parę osób idących odwróciło się do tyłu. Luna zatkała jej buzię rękom.
- Cicho.
Szepnęła jej do ucha.
- Wampiry istnieją. Każdy kto wszedł w ten świat jest jednym z nich.
Zabrała dłoń z buzi dziewczyny.
- Bzdury!
Wykrzyknęła Mara.
- Nie.
Pokiwała głową na boki Luna. Zapadła cisza między dwoma dziewczynami.
- Kto może chodzić do tej całej szkoły?
Zapytała po chwili czarnowłosa.
- Każdy wampir, który skończył 12 lat. W ostatnim tygodniu wakacji dostaje się list. Potem przychodzi się do tego miejsca i jedzie się pociągiem.
Wyjaśniła rudowłosa.
- A Ty do niej uczęszczasz?
Padło kolejne pytanie.
- Tak. Za tydzień będę na drugim roku.
- Aha. A jak rozpoznać, że ktoś jest wampirem?
Mara zadała kolejne pytanie.
- Tego nie widać, ale każdy kto przeszedł do tego świata musi nim być. Gdyby nim się nie było, to wchodząc do piwnicy zauważyłabyś zwyczajne pomieszczenie bez fontanny.
Wytłumaczyła Luna.
 

 
Na świat przyszła mała dziewczynka o imieniu Mara. Dorastała w dość bogatej rodzinie w Londynie. Kiedy miała trzy lata zmarła jej mama. Mara została sama ze swoim ojcem. Wydawało jej się, że zna go doskonale tak jak matkę. Tata wieczorami często wychodził do piwnicy i nigdy nie pozwalał Marze tam zaglądać. Dziewczyna z wiekiem zaczęła podejrzewać różne rzeczy. Kiedy skończyła dwanaście lat postanowiła zejść do piwnicy i sprawdzić co tam jest i co Timon przed nią ukrywa.
Mara poszła do pokoju ojca. Otworzyła szafę z ubraniami i z sztruksowych spodni wyciągnęła mały klucz, który wyglądał jakby był wykonany ze złota. Szybkim krokiem opuściła sypialnię i podeszła do drzwi zrobionych z drewna, które prowadziły do piwnicy. Były one bardzo szerokie i wysokie. Włożyła do nich złoty klucz i przekręciła parę razy. Drzwi się otworzyły, a dziewczynka weszła do środka. Mara rozglądnęła się po ciemnym i brudnym pomieszczeniu. Zauważyła na środku białą fontannę, wykonaną z ozdobnych kamieni o niewielkim wymiarze. Zrobiła parę kroków do przodu by przyjrzeć się jej z bliska. Dziewczynę dręczyło pytanie:
- Co w piwnicy może robić fontanna?
Pomyślała i obeszła ją w koło. Zauważyła na niej jeden inny kamień, który nie pasował do reszty. Pociągnęła za niego i od razu się cofnęła, ponieważ za fontanną ukazało się jakieś przejście. Wyglądało ono trochę jakby było wyświetlone przez projektor. Mara zrobiła parę kroków przed siebie i okazało się, że wyszła z piwnicy. Odwróciła się do tyłu, ale już nie widziała fontanny, tylko jakiś dworzec kolejowy. Dziewczyna trochę się przestraszyła, ponieważ nie miała pojęcia gdzie jest. Na dworcu przechodziło kilka, a nawet kilkaset tysięcy osób. Ludzie ci, byli dość dziwnie ubrani. Każdy z nich miał czarną długą pelerynę, oprócz dziewczyny. Mara zauważyła jakąś siedzącą nastolatkę na ławce czytającą gazetę. Miała rude kręte włosy i wielkie zielone oczy, jej sylwetka była smukła, a karnacja jasna.Ubrana była w włóczkowy pasiasty sweter i jeansy.
- Przepraszam...
Rzekła Mara patrząc na nią swoimi brązowymi oczami.
- Można się dosiąść?
Zapytała rudowłosej.
- Jasne, jasne.
Odpowiedziała i przesunęła się troszkę.